Kinogoga

Czernowitz._Israelitischer_Tempel..jpg 

U zbiegu ulic Marii Zankowieckiej i Uniwersyteckiej w Czerniowcach nad Prutem,
na wzniesieniu górowała nad miastem wielka synagoga Templ. Wybudowana w latach siedemdziesiątych XIX wieku z inicjatywy czerniowieckich Żydów-reformistów przez lata funkcjonowała w świadomości mieszkańców, jako symbol wieczności i świętości znamionujących jedność żydowskiego narodu. Swą dostojnością i harmonią, będąc jedną
z kilkudziesięciu w austrowęgierskich Czerniowcach, uchodziła synagoga Templ za miejsce „syntezy świętości, z tym, co ludzkie”.

Zrujnowana w czasie wojny, pozbawiona oryginalnych mauretańskich zdobień oraz kopuły - jedynej namacalnej pozostałości swego sacrum - przetrwała do końca lat pięćdziesiątych kiedy to radziecka władza obwieściła uroczyste otwarcie nowoczesnego kino-teatru „Żovten” (obecnie „Chernivtsi”). W czasach radzieckich kinoteatr przeżywał prawdziwy rozkwit. To tam moi rozmówcy oglądali premierowe pokazy radzieckich superprodukcji.

IMGP9635__Medium_.JPG 

Najnowsze, szerokoformatowe filmy „Mosfilmu” miały być nieprzecenioną nowością kina, w niejednym proletariackim manifeście okrzykniętego najważniejszą ze sztuk. Dziś występów orkiestry w kinoteatrze uświadczyć nie można, wielka sala tchnie pustką, ale kino wciąż działa.

IMGP9619__Medium_.JPG 

Losy czerniowieckiej kinagogi nasuwają pytanie o desakralizację sacrum. Czy raz ustanowiony środek świata - powtórzenie stworzenia kosmosu (M. Eliade) uległy transformacji? Czy sacrum czerniowieckiej synagogi się zeświecczyło? Czy ustąpiło miejsca świeckiemu profanum?

Wyznacznikami sfery uświęconej są odczucia osobiste, intymne. Jej materialnymi ekwiwalentami w przestrzeni są zaś świątynie, miejsca kultu. Synagoga, jako taka jest

miejscem modlitwy, miejscem spotkań, przede wszystkim w celu odprawiania obrzędów religijnych. Nie jest, jednak budynkiem sakralnym w rozumieniu chrześcijańskim i darmo
w niej doszukiwać się czystego sacrum, tej eliadowskiej „naładowanej energią”, „brzemiennej w znaczenia” przestrzeni ultra świętej.

Kinoteatr_Chernivci__Medium_.jpg 

W kontekście rozmów przeprowadzonych z religijnymi Żydami, którzy mieli z czerniowiecką synagogą Templ styczność zanim jeszcze stała się stricte świecką kinogogą [to było miejsce święte (Maks Szykler), chodziłem tam z rodzicami (…) modlitwa był jak pieśń (Josif Abramowicz)] skłaniam się do ujęcia jej, jako miejsca emanującego pamięcią i intymnymi doświadczeniami natury duchowej dla tych indywidualnych osób. Templ  (dosłownie świątynia) zdaje się być obszarem granicznym między sacrumprofanum.

 

Justyna Jabłońska